Kupowanie to nie self-care!

Self-care w większości przekazów mediowych używane jest jako pretekst do… zakupów. Nowej świecy, stroju do jogi, maseczki czy kadzidła. To właśnie rzeczy mają pomóc nam poczuć się lepiej… A to napędza sprzedaż większości produktów z grupy wellness.


Skąd wzięło się pojęcie “self-care”?

Sama koncepcja powstała w kręgach czarnych aktywistów w latach 80. Na własny użytek zawłaszczył ją później kapitalizm oraz przemysł wellness, zmieniając całkowicie znaczenie self-care. Słowo zostało użyte po raz pierwszy w 1988 roku przez czarnoskórą feministkę Audre Lorde, która walczyła wtedy z rakiem oraz sprzeciwiała się ówczesnej polityce w USA, zdominowanej przez białych mężczyzn. Napisała ona wtedy:

Troska o siebie nie jest kaprysem. To instynkt samozachowawczy, który może być aktem politycznego sprzeciwu”

Audre Lorde

Jak self-care ma się do polityki?

Audre Lorde chodziło o to, że pojęcia takie jak:

💪 samoświadomość

💪 pewność siebie

💪 podejście z miłością i empatią nie tylko do samych siebie, ale również innych ludzi wokół

💪 zrozumienie dla potrzeb swoich i innych

💪 silne przekonania dotyczące własnej osoby i praw, które nam się należ

💪 sprzeciw wobec stłamszenia i braku reprezentacji w społeczeństwie

💪 stawianie siebie na pierwszym miejscu

…mają realny wpływ na społeczeństwo, politykę i na przyszłość! Ludzie, którzy nie wątpią w siebie, nie dają się łatwo zastraszyć ani manipulować władzom. Sama Audre była tego przykładem!



Jak self-care wygląda teraz?

Kapitalizm stara się zarobić na naszej trosce o samych siebie. Podkłada nam idealne wzorce oraz sugeruje potrzeby, których jeszcze kilka lat temu nie miałyśmy_liśmy. Kompleksy czy brak pewności siebie napędzają sprzedaż kosmetyków, ubrań i usług, dzięki którym mamy poczuć się lepiej we własnej skórze.

Wszystkie kompleksy, jakie miałam w życiu, i nadal mam, są wynikiem kapitalizmu […]. Rynek zaprogramowany jest tak, by z założenia większość ludzi nie czuła się pewna siebie. Tylko w taki sposób firmy mogą czerpać zyski. Potrzebują do tego naszych kompleksów.

Hitomi Mochizuki

Jak zarabia się na kompleksach kobiet?

Według raportu IRI Worldwide, sprzedaż produktów wellness wzrosła w 2020 roku do 450 miliarda dolarów. W 2014 było to zaledwie 10 miliardów!

Trend self-care kierowany jest głównie do kobiet, które odczuwają obecnie ogromną presję związaną z pracą, wyglądem, karierą i wychowaniem dzieci. Większość kobiet jest wiecznie zmęczona, wyczerpana fizycznie i psychicznie, co czyni je łatwym celem do manipulacji. Rynek podrzuca im łatwe i szybkie rozwiązania, które nie wymagają kolejnych poświęceń ani zbyt wiele czasu. Wymagają wyłącznie pieniędzy!

Kupowanie daje nam chwilowe poczucie kontroli. Mamy niewielki wpływ na kryzys klimatyczny, polityczny czy wydarzenia, które dzieją się wokół nas. Dlatego łatwo sięgamy po najlepsze kosmetyki, drogie świece, ubrania luksusowych marek czy superfoods reklamowane przez jedną z influencerek.

To, co jemy, ubieramy albo czego używamy na co dzień, daje nam iluzję kontroli oraz spokoju względem tego, jak będziemy wyglądać, czuć się i co stanie się z nami w przyszłości. Często chcemy szybko wynagrodzić sobie długie godziny czy zarwane noce spędzone na pracy, dlatego kupujemy kosmetyczne kuracje czy kadzidła, które mają pomóc nam się zrelaksować. Redukujemy swoje potrzeby do komercyjnych wyborów, które mają pomóc nam czuć się lepiej samej_mu ze sobą.


Jak nie dać się nabrać na modę self-care?

Self-care powinno znaczyć dla nas nic innego jak czas dla siebie. Troskę oraz wsłuchanie się we własne problemy i potrzeby.

Prawdziwe self-care jest przeciwieństwem wydawania pieniędzy i nie wiąże się z żadnymi przedmiotami czy usługami z zewnątrz.

Rytuałom self-care może towarzyszyć świeca zapachowa, kubek kawy czy maseczka na twarz, ale mogą one być tylko dodatkiem, który pomoże nam w procesie połączenia z umysłem i skupienia się na własnych emocjach.

Self-care nie polega na kupnie kremów czy maseczek. Takie zabiegi to skin-care!

Self-care to zainteresowanie samą_ym sobą i poświęcenie sobie chwili czasu: na spokojny oddech, odpoczynek i moment skupienia.

Jeśli mamy możliwość i potrzebę kupowania nowych rzeczy, możemy to robić. Jednak bez poczucia, że jest to konieczność! Albo że to forma self-care!

Self-care to nie tylko troska siebie, ale też wrażliwość i empatia wobec innych: naszych przyjaciół oraz całego społeczeństwa.

Kupowanie nawet najlepszych i najładniejszych rzeczy nigdy nie zastąpi nam medytacji, psychoterapii czy wartościowego czasu spędzonego samej_mu ze sobą!



Self-care na pokaz

Self-care nie musi być instagram friendly. Jeśli leżysz na podłodze i płaczesz, przytulasz się do przyjaciółki albo cały dzień chodzisz po lesie, może to jest właśnie najlepsza forma zadbania o siebie!

Rytuały self-care to takie, przy których nie wyciągasz telefonu, by zrobić sobie zdjęcie. To skupienie i praca nad sobą, która nie może być na pokaz!

Self-care nie może opierać się na zakupach czy na konkretnym wyglądzie ciała, bo jest to proces niezależny od fizyczności. To stan umysłu i ciągłe popychanie się do bardziej świadomego życia.

Warto na zawsze rozdzielić konsumpcję i self-care. Brak możliwości czy chęci kupowania nie powinien mieć żadnego wpływu na naszą pewność siebie!


❓ Czym jest dla Ciebie self-care? I jak NAPRAWDĘ o siebie dbasz?


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *